Strony

czwartek, 21 lutego 2013

przyprawy na wzmocnienie organizmu


Czuję się jak zombie. Schylać się nie można, jak leżę też źle. Oczy mnie łaskoczą, a jak dotknę policzków to mnie zalewa. Współczuję wszystkim znającym zatoki. Lekarz przepisał mi suplement diety, który jak się okazało zawiera głównie olejki eteryczne. Po jakiego ja to kupiłam, mając w domu tyle dobroci natury, to ja nie wiem. Poczytałam trochę i okazało się, że ulżą moim cierpieniom równie dobrze, co te wszystkie suplementy. Jak wiedźma wkroczyłam do kuchni, w rondlu zagotowałam wodę, dorzuciłam kardamonu, anyżu, liścia laurowego, laskę cynamonu i trochę czarnej herbaty. Naprawdę po wypiciu tego odczułam sporą ulgę. Przede wszystkim miało to działanie rozgrzewające, a to pomogło w szybkim pozbyciu się śluzu z jamy nosowej. Ponoć kardamon posiada energię, która "inicjuje ruch, odzwierciedla stabilność, pewność i radość życia". Stąd też pewnie moja mobilizacja do napisania tego postu. (Jakoś ostatnio kompletnie nie miałam głowy do pisania, choć nie ukrywam, że większą frajdę sprawia mi robienie zdjęć do tego bloga.) Napar z kardamonu, bądź też mleko gotowane z jego dodatkiem i miodem zaleca się osobom po przebytej chorobie, przy osłabieniu i wyczerpaniu organizmu. Przyda mi się trochę mocy; czas wziąć się ostro do roboty i kończyć licencjat. Na osłodę zrobiłam moje pierwsze bezy. Oprócz koloru, wszystko się w nich zgadza- są bardzo słodkie i kruche :)